niedziela, 18 listopada 2012

-A wiesz że w soku jest tylko 2% soku? -Tak, to fascynujące...

Heloł!

Matko, jak mnie tu dawno nie było! Oczywiście po części to przez to że musiałam się nieźle napracować mózgownicą aby opracować tajny plan zmian na blogu itd. i przez nawał pracy (Tak naprawdę to przez niepohamowane i bezkresne lenistwo autorki tego pożal się boże bloga, ale to taki tam "szczegół" - Sumienie  Ani) Ogółem jak widać żyję (mnie nie tak łatwo się pozbyć oj, nie! xD) i wracam niczym Harry do Hogwartu (nie pytajcie).

No ale wracając do bloga. Zmiany jak widać są (w przeciwieństwie do całej reszty). Nowy (czyt. kolejny) nick mamy, a mianowicie Appleberry (i z tego miejsca serdecznie pozdrawiam Marcelę :) mam nadzieję, że się spodoba. Adres bloga też zmieniony i deviantart gotowy tyle że czeka na rysunki, tak więc, STRZEŻCIE SIĘ!

Ale przed rysunkami, aby tradycji stało się zadość czas na majne paplaninę (niezainteresowani mogą już przewinąć w dół). Ogółem od pewnego czasu nałogowo pochłaniam książki (tutaj pozdrawiam Olishię i jej zaraźliwą obsesję do IŚ :D) i już w późniejszym czasie jak to przystało na rysującą fankę książek, próbuję coś z nich narysować jednocześnie nie krzywdząc postaci do tego stopnia że obranie żywcem ze skóry, następnie poszatkowanie i zrobienie z nich sushi, było by podobnym bólem.

Ale btw. rysunki! Uprzedzam że większość rysowana w szkole, jakości słabej w zeszytach, krótko mówiąc lepiej nie patrzeć. Reszta jak zwykle nic-specjalnego-ale-pokażę. Zaczynamy!


Zacznijmy od naj... najmniej shizowego. xD 
I oto moja postacia - Eve. Taka po prostu zrobiona z potrzeby głębszej. Rudzielec z zieloniastymi oczętami i takim samym swetrem (tak, to miał być sweter, ale tak to właśnie wygląda jak się ma talent przez wielkie ALE). Torba jakaś ostro dziwna, włosy jak po farbowaniu połową z palety kolorów, o głowie już nie wspomnę. 
A teraz dla odmiany, wersja opisu bez marudzenia: Całkiem ładne fałdy i cieniowanie. Skóra ma fajny kolor, ale nos i obojczyki są trochę zbyt kanciaste, ale to nic takiego w porównaniu z ogólnym wyglądem rysunku, który mimo drobnych mankamentów, jest naprawdę udany. 
Już wprost słyszę, te entuzjastyczne oklaski i krzyki na widowni... 


A to już jest wyższa szkoła jazdy jeśli chodzi o jak największe spapranie rysunku, a dokładniej o dokonanie ołówkoczynów na postaci (tak, to jest UFO z poprzedniej notki, dla osób, z niemal szaloną wyobraźnią, którzy ją rozpoznali brawa czy co tam jeszcze). Strój z lat nie wiadomo jakich ogółem wyglądem przypomina, no właśnie, aż mi zabrakło rzeczowników... Nie wspomnę o tych jakże dopasowanych do ogólnego stajlu pseudo-baletkach. Kolor skóry też mocno odbiega od pierwowzoru, ale kto by patrzył na takie bzdury... Pięć tonów w te czy we w te... Szczegół... Wspaniałym dopełnieniem jest także zmutowany zwierzak czyli smoko-chmuro-cukrowo-watowo-różowiasto-słit coś. Pięknie! :D


A teraz najbardziej własny i kreatywny rysunek, czyli moja wersja rysunku filecika (pozdrowionka do filecika). Jak zwykle takie se, głowa większa od całej reszty, słuchawki noszone w identyczny sposób jak przez pewną "genjalnom, códowną i cul" koleżankę z podstawówki (też pozdrawiam moją byłą 6a, od której nadal mi niedobrze, kocham was! xD ). Włoski ma podrasowane w GIMPie, gimpie programie graficznym GIMP, jakkolwiek się to pisze w gimpie (olać zasady pisowni i tak każdy wie o co chodzi, i już ^^) A poza tym do coś naszyjne, po prostu wyczepiaste do łez... 


A teraz nowa jakość beznadziejności moich rysunków. Rysowane tak z nudów, w oryginale jest większe i z przodu ma "niby niebo", nie wnikajcie... Spódniczka, po prostu nie do zajechania, te gniecenia, cieniowanie i zgięcie prawie pod kątem 90 stopni, nic dodać nic ująć. Nogi i ręce też w utrzymane w tej atmosferze, a murek... Krótko mówiąc pozdrawiam ludzi umiejących rysować sześciany - Najlepszy absolwent matematyk. (wtf, inteligencja nauczycieli dających mi takie coś).



Dla rozluźnienia atmosfery, piesek. Ładny fajny i w ogóle lubię takie rysować ^^ Ciekawa jestem co powie na ten temat pan od Zajęć Artystycznych (znowu, wtf nazwa), jeden z moich genialnych nauczycieli.


I znowu coś fajnego (chyba jednak przedawkowałam to czekoladę o_O). Takie tam wiszenie do góry nogami na chmurze... w piżamie (w zamyśle)... i koronkowych skarpetach dziwnej długości... Kocham rysować po 23. xD Do tego muszę pochwalić długopis "w gwiazdki" (wiadomo o co chodzi ^^), całkiem fajnie robi się nim kontury, tylko nie zbyt lubi pisać po ołówku *płacz*. Zauważyliście że to już trzecia wersja podpisu rysunku w tej notce, Ania zawsze spoko...


A teraz... Katniss. Główna bohaterka trylogii Igrzysk Śmierci (love it.), do których się przekonałam, jak już pisałam, dzięki Olishi. Ogółem łuk na rysunku to najwyżej dla Prim rozmiarem by pasował, a o reszcie już się nawet nie wypowiadam... Podoba mi się tylko to rozdarcie na spodniach pod łukiem (tak, to nie jest zagniecenie)

I na koniec coś po czym można zejść. Taa daa!


Czyli zeszytowy shiz masakryczny ^^ Już objaśniam, proszę podążać od strony lewej do prawej, a następnie zejść w dół i nie przepychać się w drzwiach, życzę miłego zwiedzania. 
1. Nauczycielka, taka a la moja była pani od muzyki, zwana wiewiórką. Never mind
2. Miś. Rysowany około 24 podczas wakacji w Chorwacji (niestety po krótkim czasie kartka zaczęła się przyklejać do ręki więc skończyłam z artystycznymi popisami w temperaturze 35 stopni)
3. Bańki, rysowane na polskim, jeszcze z podstawówki.
4. Nawiedzona, fioletowa, krótkonożna, niby-czarodziejka. Tym razem matma.
5. Prototyp dziewuszki z wcześniejszych notek, tworzone na historii
6. A to już wytwór ostro zmęczonej po całym roku szkolnym, psychiki, z ostatniego polskiego w podstawówce *chlip*
7.Takie tam, tak jakoś mi się spodobała, rysowana piórem - polski
6. Dziewuszka pt. Jestem-taka-mała-słodka-i-smutna. Stworzona pod napływem weny. Bodajże maj.
7. Yyy... nie wiem xD dziewczę trzymające jakiś bukiet z kłosów, z za długą ręką i połową rameczki, czyli narysowane po powrocie z odmóżdżania (czyt. obozu).

 (Nie ma to jak powklejać wszystko po kolei, a potem zrobić wrażenie "zanikających krawędzi", bez komentarza...)


No i takim oto sposobem doszliśmy do końca rysunków. Piękne. 

Ostatnio zauważyłam, że coraz mniej narzekam na moje prace (to znaczy tak podsumowując to co mi się podoba i to co nie i nie wliczając oglądania każdej kreski byle znaleźć błąd xD), więc rzeczywiście, czas ograniczyć czekoladę i książki...

___________________________________
PS. Dzięki za tyle komentarzy pod ostatnią notką, motywują ;) Dziękuję też wszystkim osobom pomagającym mi niezmiernie w ogarnięciu tego całego bajzlu, blogowego i rysunkowego.
PS.2. Tydzień temu dowiedziałam się że mam 2 inteligencje, matematyczno-logiczną i intrapersonalną, szkoda że nie mam takiej rozumiejącej wyrazy...
PS.3. Jakiś czas temu usłyszałam tą "genialną" piosenkę: http://www.youtube.com/watch?v=EgT_us6AsDg i oczywiście mimo wszelkich oporów piosenka zakorzeniła się głęboko w pamięci i bezczelnie każe siebie nucić. Nie ogarniam mojej psychiki, a gust muzyczny... chyba coś takiego właśnie w niej zaniknęło...
PS.4. 
Historia z życia wzięta:
- Ej, chodźcie szybciej bo się spóźnimy na chemię!
- Wiesz co Marta, nam nie zbyt zależy na chemii, ale ty biegnij nauka cię wzywa!
- Aha. To ja już idę.
PS.5. Nawiasy to czyste ZuO!
PS.6. Słowotwórstwo zawsze spoko xD
PS.7. Blogger poprawia w kółko "wcześniejszych" na "wcześniej szych", wtf?!

Bye!




sobota, 23 czerwca 2012

W końcu wzięły mnie wyrzuty sumienia i oto... notka!

Witam w moich skromnych, blogowych progach. xD

Nareszcie spięłam się, zebrałam (dosłownie, przekopałam pół pokoju w poszukiwaniu rysunków) i oto mamy nową notkę!

W zasadzie już koniec roku szkolnego, mogę powiedzieć nawet, że udanego. Tym razem średnia jest naprawdę niczego sobie. A i sprawdzian szóstoklasistów wypadł bezbłędnie. Jednak wbrew pozorom 
nie spędzam czasu tylko i wyłącznie nad podręcznikiem, w zasadzie to nigdy by mi do głowy nie przyszło żeby marnować czas na powtórzenie opowiadania z poprzedniej lekcji. Ale w ogóle o czym ja wam tu się rozpisuję?! Było dobrze, przez następne 2 miesiące będzie cudnie, a potem to już wolę nie myśleć, bo na samą myśl, że idę do gimnazjum mam już dość.

Ale mniejsza o te szkolne brednie, kogo by to zresztą obchodziło. Wakacje się zbliżają, a ja nie wiem kiedy będę miała chwilę żeby usiąść przed komputerem. Uwielbiam wprost jak wszyscy dookoła zaproponują mi wyjazd gdzieś, a potem nie mam czasu żeby się wynudzić w domu. Przygotujcie się więc na kolejną, może nawet większą, przerwę.

Oki, już się bezcelowo nagadałam, więc wrzucam obrazki, proszę. Na początek te lepsze :)


Takie krzywe, ale nawet fajne. Zrobione z "100 Themes" z deviantarta. Szczerze mówiąc to ja nie wiem co mnie opętało żeby tak ją ubrać, włączając krzywe pończochy (tak to się chyba zwać powinno) i dziwnie ułożoną spódniczkę o_O

Kolejny rysunek z "100 Themes". Tematem był deszcz, więc proszę! Kropelki podobają mi się bardzo, w przeciwieństwie do "parasola". Biedna dziewuszka narysowana jakoś w dwóch częściach, ale za chiny mi nie szło rysowanie kogoś w pozycji siedzącej, także jest jak jest. Ławeczka na dodatek krzywa. Jednak ogół mi się podoba ^^

Teraz te mniej udane jednakże dokończone.

  
Takie o coś. Nie wiem co o tym sądzić. Jest sobie po prostu jakaś zamyślona postaćka i tyle. Ni to udane, ni zepsute (a może jednak? o_O). Cóż sami sobie "osądźcie" to. Na mnie może być.

A to jest ładne... póki się nie spojrzy na nogi... Nie powiem ogół niezły i ładne oczka, ale na nogi się nie patrzeć. Trochę cieniowanie nie wyszło i wygląda jakby... Hym... no nie wiem, dziwnie w każdym razie. Stopy tez powykręcane, a o wstążkach przy baletkach nie wspomnę. Lecz biorąc pod uwagę, że było to rysowane długopisem "na żywca" to całkiem całkiem jak na pierwszy raz :) 


A tutaj efekty nudy na przyrodzie. Takie UFO, ale tylko dlatego że nie chciało mi się szukać innych kolorów i miałam ochotę przetestować kredki koleżanki obok :) Dół obcięty z powodu złego wyrysowania, zresztą niżej jest zabazgrane długopisem już :D Fajne, takie trochę inne mi się wydaje.

Teraz niedokończone, ołówkowe itp.

Jak coś tu zobaczycie to będzie cud. Ogółem poprawiany w gimpie tak na odczepne, na starym kompie. Na żywo wygląda jakoś po człowieczemu i w zasadzie to mi się podoba. Takie ołówkowe po prostu :)

 Taka nie pokolorowana do końca Rin. Ogółem przerysowane z czegoś co zobaczyłam gdzieś w internecie. Rysowane już dawno, ale gdzieś się podziało i jest dopiero teraz. Chyba fajne, ale pokoloruję. Może... ;D

Miało być jeszcze coś, ale zbyt ołówkowe i nie widać prawie w ogóle. To na tyle. Dziś bez większych zakończeń i to na tyle. A i jeszcze jedno, należy się przygotować na pewne zmiany, jakie to się jeszcze okaże ;)

Do zobaczenia!


 

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Hym... jak by to tu Wam...

Hejo!

No cóż... powiem krótko, z powodu mojego nieograniczonego prawie niczym lenistwa z rysunkami krucho, ale w ramach pokuty zaczynam coś bazgrolić, więc jak jeszcze troszkę się uzbiera tego to będzie nowa notka ;) Ale mimo wszystko radzę poczekać ^^

To na tyle, orędzie wygłoszone, więc się będę zbierać... :)